poniedziałek, 3 listopada 2014

O tym, co mnie wkurza na maksa...

And the winner is... GŁUPOTA!  Miejsce drugie ex aequo: CIEMNOTA i LENISTWO.  
Pokusiłam się o wnioski z ubiegłego tygodnia i wyszło na to, że czczę szatana.  I skutecznie poszerzam grono jego wyznawców.  
Zaczęło się w połowie października od ogłoszenia o konkursie na ozdobę Halloweenową.  Myślę sobie - w swej naiwności - dam dzieciakom szansę na zdobycie jakiejś dobrej oceny co by im samoocena podskoczyła.  Jak już nie włada angielskim jak native speaker, to może przynajmniej paluszki ma sprawne i zmysł jakiś estetyczny posiada.  A przy okazji powiem co nieco o święcie obchodzonym w krajach anglojęzycznych, które pod względem popularności stoi ponoć na drugim miejscu - zaraz po Christmasie.  
Nakserowałam krzyżówek, wykreślanek, zagadek - będzie zabawa, będzie się działo.  Omal do szkoły miednicy i jabłek nie przytachałam na 'apple-bobbing'.  
A tu młodzież na lekcji z minami niewyraźnymi siedzi i cuś tak pod nosem mamrocze, że w kościele mówili, że Halloween to obchodzić nie wolno, bo to święto diabła i ksiądz piekłem straszył...
Łooo ja cie!
Wszystko zaczęło mi się układać w logiczną całość - nasza katechetka - nomen omen przemiła istota i bardzo dobry człowiek - jakoś tak ostatnio unika tematu i mnie zarazem, od pani z przedszkola dostałam karteczkę, że w tym roku nie ma balu straszydeł tylko jest święto dyni i dzieciaki mają być pomarańczowe...  Cudnie - a Ziuta od miesięcy marzy, żeby być czarownicą ewentualnie dzielnym rycerzem, do tego w domu pomarańczowe mamy tylko jedne skarpety - w pakiecie były.
Wyczuwam tu jakieś zorganizowane i zmasowane działania kościelnych bojówkarzy.  Nie zrozumcie mnie źle - nie stoję w opozycji do religii.  Nie pasują mi tylko średniowieczne metody utrzymywania ludu w ciemnocie, neofobia, zamordyzm i czyhający wszędzie diabeł, o którym w kościele katolickim więcej się słyszy, niż o Bogu.  
Nie zgadzam się z otumanianiem mojej Ziuty, wpajaniem jej strachu zamiast tak pięknych uczuć jak podziw i miłość, ograniczaniem jej wolności i prawa do zadawania pytań.  
Mam nadzieję, że w swoim dorosłym życiu trafi na osoby, które podsycą w niej ciekawość, tolerancję i otwartość na inne kultury, że z każdym dniem będzie dowiadywała się nowych wspaniałych rzeczy i że nauczy się samodzielnie i w zgodzie z własnym sumieniem podejmować decyzję co jest dobre, fajne, mądre i piękne a co złe i szkodliwe.  My jako rodzice dbamy o dobry start - reszta w rękach przyszłych pedagogów, duchowych przewodników, bliskich i przyjaciół.  Pozostaje wierzyć, że nikt nie zepsuje tego, co już udało nam się w niej wykiełkować...
A zalecenie przedszkolne - będąc przekorną z natury - z pełną świadomością olałam - cały wieczór szykowałam Ziucie piękną sterczącą spódniczkę Tutu z szarego tiulu.  Warto było!  Czyż nie jest przestraszna..?


P.S.  Dla równowagi spędziliśmy sobotnie popołudnie na cmentarzu zapalając świeczki - to dla Sybiraków, to dla żołnierzy walczących za naszą niepodległość, to dla kolegi, który odszedł w poprzednie wakacje...  Jakoś udało nam się pogodzić poważne i nastrojowe z wesołym i szalonym :)  Można?  Można!

7 komentarzy:

  1. bo my jesteśmy narodem który popada ze skrajności w skrajność....... nie wiedziałaś ???? ja bym tylko nie chciała żeby nasze dzieci zamieniły kiedyś Święto Zmarłych na halołiny ....ale w tym nasza rola rodzicieli :))))buziol !

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję Twój wpis jak petycję ! Rękami i nogami !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ''w kościele mówili, że Halloween to obchodzić nie wolno, bo to święto diabła i ksiądz piekłem straszył...'' W sumie trochę tacji miał ;) jakby nie było, wiele tradycji związanych z Halloween ma swoje korzenie w starożytnych celtyckich praktykach okultystycznych. Więc nim się jakieś obrzędy czy święta dopuści do własnej kultury, warto by poznać ich pierwotne znaczenie, bo niestety żyjemy w takich czasach, że każde goowno idzie sprzedać jak się go oprawi w dość ładny papierek i zrobi dobrą reklamę.
    P.S Bardzo lubię twój styl pisania, jedyny blog na którym śmieję się w głos.

    OdpowiedzUsuń
  4. Filipek: Nie grozi nam to jak sądzę;) W każdej kulturze czci się w jakiś sposób pamięć zmarłych - u nas akurat tak. A Halloween nie ma szans wyprzeć Wszystkich Świętych bo myślę, że to zupełnie inna bajka. Ja nie widzę związku między jednym a drugim poza zbieżnością dat i nadziwić się nie mogę, że ludzie taką krucjatę prowadzą w tak nieistotnej sprawie kiedy wkoło tyyyyle do zrobienia;) Buziaki!
    Ilona G: Dzięki:) - miało być ultrasubiektywnie a jednak wyszło opiniotwórczo... po innych blogach widzę, że mogą pojawić się problemy;)
    buua2000: Ja jednak jestem za otwartością i kultem życia, a nie śmierci. Research przeprowadziłam dogłębny, i gdzie mogę tam informuję skąd się wzięło i czym się je. Jako belfer zobligowana jestem do podawania informacji - ale nie nakłaniania do swojego punktu widzenia;) Cały ambaras chyba stąd, że ktoś skojarzył daty - ponoć 31 października to jakaś tam istotna data również dla satanistów. Mam wrażenie, że właśnie to zostało sprytnie pomieszane i wykorzystane...Poza tym nasze święto wprowadził jakiś Augustyn czy inny decyzyjny w miejsce właśnie pogańskich (celtyckich) obrzędów i ogłosił wszem i wobec - teraz tak będzie się obchodzić. Choinka też pogańska a wykorzenić się nie dała...Ufff się nagadałam z rana;)) P.S. Dziękuję i fajnie, że zaglądasz:) Pozdrawiam przy porannej kawię!

    OdpowiedzUsuń
  5. W naszej szkole katechetka zrobiła tą samą robotę, moje dziecko nie chciało się przebrać i latać z dzieciakami po południem jak co roku, bo stwierdziło, że bóg mu tego nie wybaczy. A potem jeszcze jakieś koszmary w nocy.Jestem umówiona z tą dewotką pod koniec tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Magda: pewnie w pięty jej poszło..;) myślę sobie, że jak kościół tego totalitaryzmu nie dopuści to wkrótce wszyscy przejdziemy na buddyzm...

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, szczerze napiszę że nie interesuje mnie co kościół myśli na ten temat i tak większość naszych słowiańskich świąt przechcił na swoją modłę, po tym jak nie udało mu się ich wykorzenić, z tym pewnie byłoby podobnie, gdyby miejsce nie było już obstawione. Mnie najbardziej jednak denerwuje w tym ta cała komercja, która nieodłącznie wiąże się z każdym amerykańskim świętem, nawet ich największe święto Thanksgiving jest już tylko przedsmakiem i wigilią jeszcze większego święta zwanego Black Friday.
    Rozumiem chęć dzieci do zabawy i przebieranek, ale z tego co pamiętam to w moim dzieciństwie (nie aż tak dawno) robiło się to w czasie karnawału. Naprawdę warto dzieciom przybliżać własne tradycje lub nawet je tworzyć, bo jeśli nie zrobią tego rodzice, to znajdą się tacy którzy pokażą co należy czcić i kultywować. Nie uważam również że wszystko co złe pochodzi z Ameryki ;) co to to nie, przepiękny kontynent, przyjaźni ludzie ale jednak większość z nich daje się prowadzić jak bezwolne stado baranów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń