poniedziałek, 28 lipca 2014

Ihaha i Wikingowie

Nasz wyjazd ma się ku końcowi.
Zupełnie nie mogę się z tym pogodzić.  Fakt, plaży to mamy już po kokardy, ale pozostałe atrakcje z każdym dniem czynią moje życie bardziej kolorowym.
Jeździmy sobie to tu, to tam, zwiedzamy, podziwiamy, zachwycamy się urokliwymi zachodniopomorskimi wioskami, zupełnie innymi od naszych dolnośląskich.
Dzisiaj, mimo upału i kurzu, wsiąkliśmy na kilka godzin w wioskę Wikingów w Wolinie.  Miejsce przeurokliwe, ludzie na maksa pozytywnie zakręceni.  Lubię ludzi z pasją.  Przebywają sobie tacy fascynaci w swoim średniowiecznym skansenie po kilkanaście godzin dziennie, czasem z noclegiem, zajmują się rękodziełem, muzykowaniem, pichceniem, a nade wszystko pogawędkami.  Z każdym.  Wystarczy przystanąć, zagadnąć i już człowiek stoi przynajmniej kwadrans, buzię rozdziawia i słucha o cudach, o których w szkołach nie uczyli.  Jak zgłodnieje, może podpłomyka z miodem wszamać, kwasem chlebowym popić, monetę sobie wybić i Bóg wie co jeszcze.
W wiosce poza naszymi spotkaliśmy Niemców, Białorusinów i nie wiem kogo jeszcze bo języków nie potrafiłam zidentyfikować.  Zjadłam pajdę chleba, kupiłam sobie przepiękną zawieszkę misternie wykonaną z kryształu górskiego zakutego w miedzi przez uroczego średniowiecznego jubilera (;), Ziuta pobawiła się z wikińskim chłopakiem na wikińskim placu zabaw, najdroższy popił kwasu chlebowego i fotek napstrykał - żal było jechać.
Ale komu w drogę temu... konia!

A propos - dzisiaj JECHAŁAM SAMODZIELNIE!  Właściwie Kometa jechała, a ja siedziałam - tak spięta, że chyba już mi tak zostanie ;)  Ale SAMA.  I skręcałam.  I zatrzymywałam.  I woltę robiłam - a jeszcze wczoraj nie wiedziałam co to jest...
A Ziuta kłusowała sobie świńskim truchtem na Kropku - o ile kucyk potrafi zakłusować - i z poważną miną opowiada na prawo i lewo "Zakłusowałam Kropka!  I umiem już anglezować!"  Tjaa...
A, i porywam moją instruktorkę.  Dziewczyna rządzi :)
A Ziuta porywa Kropka.
Jak my się zabierzemy..?


Mina dżokeja: bezcenna!












 P.S.  Jemy sobie pycha rybkę z własnego połowu, a Ziuta zawzięcie smaruje po pocztówkach.  W ten oto sposób do dziadków poszła wielce wymowna kartka z tekstem "ŻEGNAM WAZ"

2 komentarze:

  1. Do Wolina wybrała się grupa motocyklistów z mojej mieściny,właśnie na tą imprezkę ;p
    Superaśne foty!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. no w tym roku wyjątkowo sobie odpuściłam tą imprezę:)Super ci idzie ta jazda konna:)

    OdpowiedzUsuń