środa, 28 maja 2014

To działa! Plus frittata wiosenna

Jest tak:
a) ciepło i ptaki śpiewają
b) zdrowie wreszcie nam wszystkim dopisuje
c) sportujemy się bez marudzenia, wręcz ochoczo, co mocno wpływa na kondycję, figurę(!) i feel
d) szef - bez proszenia - kupił mi taki softłer, że teraz większość roboty sama się zrobi
e) wstaję rano bez wścieku, a nawet z zadowoleniem(!)
f) itd., itp...

Ale jak to, o co chodzi..?

Nie śmiać się: zaczęłam AFIRMOWAĆ.
Innymi słowy - przeprogramowuję własną podświadomość.  Zastępuję stare "programy" nowymi, bardziej dla mnie korzystnymi.  Ponieważ umysł nasz działa na zasadzie nawyków - można go wyuczyć nowych, pozytywnych schematów i naprawić nimi ewentualne szkody.
Zaczęłam z grubej rury - od przekonywania się po kilka razy dziennie, że jestem totalnie szczęśliwa, zdrowa i emanująca spokojem (niewiarygodne, lecz prawdziwe, he he).  Kiedy już ostatecznie osiągnę pierwszy cel - za 3 do 4 tygodni - zacznę mantrować na temat nieskończonego bogactwa i talii osy ;)  W końcu moja podświadomość, to chyba ja nią rządzę, nie?  I idąc dalej tym tropem - może uda mi się przeprogramować podświadomość szefa w sprawie mojej premii..?
Niestety, a może stety, afirmacja działa jedynie w kierunku autora ;)
Nie wczytałam się w szczegóły (swoją dokładnością i sumiennością planuję się zająć w następnej kolejności - nie wszystko na raz;), ale kojarzę, że już po około miesiącu afirmacje zaczynają się manifestować w rzeczywistości.
Zatem afirmuję sobie i czekam cierpliwie.
A w międzyczasie oddycham i cieszę się życiem.  I do pracy zaiwaniam.  I z powrotem - na szczęście - również.  I z Ziutą dysputy o życiu prowadzę.  I z Ojcem Ziuty fitnesy uskuteczniam.  I fotki robię i pichcę sobie.  Kurde, ale mi fajnie :)
A na lanczyk polecam frittatę ze szparagami i z czym tam popadnie.




F r i t t a t a    w i o s e n n a

kilka młodych ziemniaków
oliwa z oliwek
pokrojona w kostkę cebula
kilka zielonych szparagów
kilka plastrów wędzonej szynki
2 ząbki czosnku
2 papryczki chilli
4 jajka
świeża bazylia
sól i świeżo mielony pierz

Wyszorowane ziemniaki pokroić w kawałki i gotować w osolonym wrzątku przez 8 minut.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.  Szparagi obrać do połowy, odciąć twarde końce i pokroić na kawałki (główki odłożyć).
Na patelni (nadającej się do piekarnika) zeszklić cebulę i czosnek na oliwie, dodać łodygi szparagów, oprószyć solą i smażyć kilka minut.  Dodać szynkę (ze trzy plastry odłożyć), ziemniaki, i pokrojone papryczki, wszystko wymieszać i smażyć 2 minuty.  Wlać rozkłócone i osolone jajka, dodać liście bazylii (kilka odłożyć) i delikatnie wymieszać.  Zestawić z ognia, na wierzch wyłożyć odłożone główki szparagów i plastry szynki i wstawić do piekarnika na 12 minut.  Po wyjęciu posypać solą i pieprzem i pozostałą bazylią.
Smacznego!

4 komentarze:

  1. Formatowanie dysku każdemu się przydaje :P A z afirmacją, to trzeba ostrożnie, bo czasami wystarczy jedna chwila, żeby cała misterna praca poszła w cholerę - życzę zatem wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Nie mów, że próbowałaś?? I co, skutek zadowalający?? Mnie brak systematyczności, ale jakoś się trzymam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciąż próbuję :) ale najlepsze efekty osiągam w momencie, kiedy np. pani na szkoleniu (wysoko postawiona urzędniczka :P) z uporem maniaka używa określeń nakładki "Brejla" albo "indentyfikator", albo kiedy mój facet przychodzi do mnie z smsem od laluni, która chce umówić się z nim na kawę... wtedy efekty są bardzo zadowalające :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Pyszności :-) z chęcią wypróbuję :-)

    Zapraszam również do mnie i do wzięcia udziału w konkursie :-) http://kulinarneszalenstwamaniusi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń