czwartek, 8 maja 2014

Lodzik

Kiwi z koszyka wołały błagalnie słabym głosem "Wybierz nas nim sczeźniemy!  No bądź człowiekiem..."  No to wybrałam.  To był ostatni dzwonek.  Owoce zmiękły podejrzanie i nabrały wyglądu w stylu "wóz albo przewóz" vel "blender albo kompost".  Okazało się, że dzięki jawnemu zaniedbaniu i beztroskiemu gospodarowaniu zapasami byłam w posiadaniu super-dojrzałych słodkich i miękkich owoców.  Dla bardziej aksamitnej konsystencji i złagodzenia smaku dodałam banana, a dla kontrastu ugniotłam malin.  Dwie godziny w zamrażarce i włala: lodziki mocno owocowe i soczyście kolorowe.  Są momentami (tymi czerwonymi) cierpkie - fakt; mają pestki zarówno malinowe jak i kiwiowe - nie przeczę.  Jednak mi to nie przeszkadza.  Za to są zimne, owocowe i intensywne.  A jak się prezentują...








6 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie sorbetowe lody! Moje ulubione,a domowe już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysłowe! Takie sorbetowe te lodziki :) Ja to wolę bardziej kaloryczne ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Smakowo sorbetów nie lubię - ale wizualnie połknę Twoje fotografie na jeden raz !!!!!! Zmysły pobudzone do granic możliwości !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękować dziękować dziewczynki:)) Ilona - wciąż pracuję nad jakością fotek i kompozycją, dlatego bardzo mi miło czytać takie słowa:))

    OdpowiedzUsuń
  5. To może być lepiej ??? wydawało mi się że to już mistrzostwo świata !

    OdpowiedzUsuń