środa, 21 maja 2014

Jestem, jestem ;) czyli szparagi szybko i pysznie

Koniec roku szkolnego się zbliża, wręcz "nadpędza".  W takim samym tempie narosły zaległości po mojej tygodniowej nieobecności w pracy.  Ale, o dziwo, kosmiczna energia na mnie spłynęła i jadąc na szybszych obrotach jakoś daję radę.  I nie marudzę (!)
W blogosferze również dziury mi się porobiły, z góry wszystkich przepraszam za brak komentarzy, ale zaglądam tu i tam jak uda mi się urwać chwilę i z podziwu się zachłystuję niezmiennie :)
Wszystko jakieś takie lepsze ostatnio - nie wiem czy tylko u mnie, czy może taka ogólna krajowa tendencja: pogoda wymarzona, forma zwyżkuje (Ziuty również), energia tryska, życie towarzyskie rozkwita - w porząsiu, że strach się bać;)  Fakt, obiecałam sobie, że od teraz do zawsze będzie już tylko fajnie, ale kto by się tak szybkich efektów spodziewał?  Żeby jeszcze dieta tak z nagła zadziałała...
A propos, zaczął się sezon na RODZIME OWOCE I WARZYWA WSZELAKIE!  HURRA!
W tym względzie oryginalna nie będę i (trochę z braku czasu, a trochę z zamiłowania do niżej wymienionych) polecam sposób na szybkie, lecz pełne naturalnego smaku szparagi.
Pewnie, najszybciej wrzucić na wrzątek do "pionowego" garnka (he he M. ;), jednak woda ma to do siebie, że smak trochę rozmydla.
Proponuje zatem upiec.


Szparagi wystarczy umyć, odciąć stwardniałe końcówki, można pobieżnie obrać dolną część na około 1/3 długości, ułożyć w nasmarowanej masłem foremce, posypać kawałkami masła i lekko osolić i wstawić do nagrzanego do 230 stopni piekarnika.  Po około 5 minutach wyjąć blaszkę, przewrócić szparagi i wstawić na kolejne 5-7 minut.  Gotowe!  Są jędrne i peeełne smaku...
Jeśli są jeszcze twarde można popiec dłużej - zależy jaka partia się Wam trafi ;)
Oczywiście dotyczy zielonych - z białymi nie próbowałam.  Jakoś mniej za nimi przepadam, jak dla mnie bardziej sprawdzają się np. w kremowych zupach.  Ale co kto lubi ;)
Smacznego i do szybkiego babeczki :)

P.S. Dziękuję karmelowej krainie za wyróżnienie!  Nie umiem od ręki na takie pytania odpowiedzieć, dlatego uprasza się o cierpliwość.  Albo zgłaszam nieprzygotowanie - miałam, ale pies mi zjadł ;))  Buziaki Kochana!

6 komentarzy:

  1. Co to za wymówki!!!! Żartuję :) Nie ma za co kochana!
    Buziaczki ;0

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam szparagi ....w każdej postaci !

    OdpowiedzUsuń
  3. Raz zdarzyło mi się zjeść szparagi na imprezie, nie posmakowały mi, pewnie nie jadłam tych dobrze przygotowanych i przyznam, że jak na razie nie mam pokusy by spróbować. Ale przepis fajny podajesz, bo taki prosty i sprawny

    OdpowiedzUsuń
  4. Podczas ostatniego pobytu za granicą trafiliśmy na szparagi w Holandii. Poz raz pierwszy widziałam jak toto rośnie. Po raz pierwszy też mi smakowały i jako zupa krem, i jako dodatek do mięsa z sosem holenderskim. Przekonałam się do nich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze muszę w końcu się przełamać i zrobić te szparagi, choć u mnie w domu pewnie nikt nie będzie chciał ich jeść:(

    OdpowiedzUsuń
  6. karmelowa: dziękuje za wyrozumiałość - życie tak pędzi, że ledwie nadążam;)
    ilona g: ja również:)
    aneta: najdroższy mój też wstępnie nosem kręcił, ale ostatecznie zasmakował;)
    lilla: a prawda to, że ludzie zachodu cenią bardziej te białe, jako ponoć szlachetniejsze?
    Magda Bem: to co się łamiesz - wszystko dla Ciebie będzie;))
    Pozdrawiam gorąco (28 stopni) wszystkie babeczki:)

    OdpowiedzUsuń