sobota, 24 maja 2014

Intensyfikacja z dywersyfikacją i Liga Mistrzów

Uff, jaki tydzień ;)  Można go chyba nazwać "tygodniem pierwszych razów"...  Dzieje się i dzieje i to na wielu płaszczyznach.  I przestać się dziać nie chce.
W ciągu kilku ostatnich dni udało mi się pomóc w organizowaniu Festiwalu Piosenki Anglojęzycznej(!), zaprojektować dyplomy, rozdysponować nagrody, wyprawić Ziutę na pierwszą wycieczkę autokarem bez rodziców (i przezwyciężyć swoje związane z tym lęki), zaliczyć pierwszego w życiu (i zapewne nie ostatniego!) squasha, wjechać rowerem w bujne krzaki (a właściwie prawie w jezioro) - tyle pamiętam na ten moment, ale jestem pewna, że to nie wszystko.

A jeszcze dzisiaj czeka mnie pierwszy (i mam nadzieję ostatni;) finał Ligi Mistrzów...  Zupełnie, kompletnie i definitywnie nie interesuje mnie piłka nożna.  (No chyba, że gra Ziuta.)  Nie rozumiem towarzyszących jej emocji, nie pojmuję, jak można tyle minut siedzieć kołkiem przed telewizorem i to bez zmiany kanału...  Nie pojmuję, jak po czujnym śledzeniu obu połówek meczu można jeszcze mieć ochotę na wysłuchiwanie mądrości płynących ze studia.  I jeszcze omawiać to wszystko na drugi dzień w pracy z podobnymi sobie entuzjastami...  Mój malutki, słabo rozwinięty kobiecy mózg ma pewnie za niską moc obliczeniową aby to ogarnąć.  

Za to do garów się bezspornie nadaję.  Ja i reszta babek-towarzyszek życia piłkarskich kibiców.  A jak wiadomo jeść trzeba.  I popijać.  W tej sytuacji dobra babka nie jest zła.  Dlatego pewnie sprytne chłopaki postanowiły jakoś przecierpieć nasze towarzystwo w ten kipiący testosteronem wieczór.  Tylko co tu przyrządzić?  
Obawiam się, że najdroższy mój, obdarzony w dni powszednie wrażliwym i wyrafinowanym podniebieniem, dzisiejszego wieczoru może nie docenić ciasta drożdżowego z rabarbarem otulonego pierzynką z kruszonki... Albo mini-kanapeczek, z misternie ułożoną piramidką pomidorek + mozzarella + listek bazylii wszystko skropione aksamitnym olejem z pestek dyni i delikatnie posypane świeżo mielonym pieprzem...  Muffiny z borówką amerykańską też pewnie szału nie zrobią, a i nowych papierowych słomek w modnych pastelowych kolorach raczej nie ma co brać...

Jak która ma jakiś pomysł, sugestię, propozycję - piszta.  Byle szybko, bo impreza startuje dziś o 20.00.  

Chyba jednak pójdę w ten rabarbar.  I jakąś sałatkę.  I może quesadillas..?  

Kobieto, która to czytasz a masz doświadczenie - bądź człowiekiem i pomóż :))


9 komentarzy:

  1. matko kochana ,pod presją że szybko ,to ja chyba nic mądrego ci nie podsunę ,bo mi tylko sałatka z kurczaka typu gyros ,do głowy przychodzi !!!! co do piłki to popieram w całej rozciągłości TYŻ nie ogarniam ...a już pouczania piłkarzy i krzyków na sędziego co w telewizorze siedzi ,to już w ogóle nie pojmuję rozumem swym:))))))))) ja zrobiłam teraz coś na kształt gyrosa ..kupiłam olej sezamowy i przyprawę Kamisu p.t. curry indyjskie bez glutaminianu i innych ..... no i Frosty zielone warzywa na patelnię ...kurczaka pocięłam ,usmażyłam na rzepakowym ,polewając sosem sojowym ..potem do michy ,obsypałam przyprawą (ostra!!!) ,dolałam olej sezamowy i warzywa wcześniej podsmażone .... można jeszcze sałatę albo młodą kapustę dorzucić :)jak masz cycki w domu to polecam coś na kształt wykombinuj może :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Cię:)) dzisiaj już nie zdążę, ale za to jutro na obiad zrobię! Choć w tej chwili czarno się zrobiło i ulewa jakiej nie widziałam w życiu. Przysięgam, jak zagrzmi - nigdzie nie jedziemy! Wolę w prywatności tyłkiem trząść niż przed ludźmi siarę paniką robić...;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. wzajemnie :)))))0 matko nie strasz mnie !!!!!!!!!!!!!!!! my czekamy od wczoraj ,bo zapowiadali ulewy i też już słyszę pomruki .....brrrrrr
    a tak chciałam na rower wskoczyć i pojeździć dzisiaj ...
    baw się dobrze ..może w kupie raźniej co ????a jak chesz popanikować to przyjeżdżaj do Łodzi ..obie siarę robić będziemy :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. I co tam przyrządziłaś w końcu?
    A ja dziś jak zwykle-rowerek i przejażdżka motocyklem(za pasażera,oczywiście) -na 25 maszyn ;p Ale fajnie to wygląda :))
    Dobrej nocki !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do udziału w konkursie:

    http://www.fochygochy.blogspot.com/2014/05/konkurs-z-ksiazka-w-tle.html

    OdpowiedzUsuń
  6. za późno przeczytałam, cholera Na mecz tylko naczosy i beczka piwa, u mnie nic innego w te dni nie jadają:)

    OdpowiedzUsuń
  7. :)) Naczosy tez były - faktycznie, zeszły jako pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gocha: chętnie przystąpię!
    Karmelowa: to Ty Harlejówa jesteś?? Nie gadaj! ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe,harleja to ja bym chciała,a jak,ale mój pan mąż gustuje w trochę innych maszynach ;p Ale jak się nie ma co się lubi...:))

    OdpowiedzUsuń