sobota, 8 marca 2014

Śniadaniowe jajunia w kokilkach i najlepszego!

Jest tak:
On nam z rańca naręczem tulipanów i świeżym pieczywkiem to my mu jajami w kokilkach ;)
Ze dwa tygodnie wcześniej widziałam podobne jajunia u Gochy dzięki czemu wreszcie się zorientowałam jak użyć zakupione jesienią okazyjnie kokilki.
Trochę zamieszałam, dodałam tego i owego i tadam:



J a j u n i a    w    k o k i l k a c h

Składniki (na jedną kokilkę):

1 jajko
kromka rozwałkowanego chleba
masło do wysmarowania kokilki
kawałeczki kabanosa
listki szpinaku
kostki sera feta (zamarynowany w oleju, tymianku, rozmarynie, soli i pieprzu)
twardy ser i rzeżucha (do posypania)

Kokilki nasmarować masłem, włożyć do każdej rozwałkowaną kromkę chleba, kilka listków szpinaku, kawałeczki kabanosa i wbić jajko.  Na jajko wyłożyć parę kostek fety, osolić, opieprzyć i zapiec w 200 stopniach około 20 minut.
Po wyjęciu posypać twardym serem (np. Dziugas) i rzeżuchą.

 



A z okazji dzisiejszego przemiłego święta składam wszystkim Paniom życzenia zdrowia, szczęścia i... bla bla bla bla...
A tak naprawdę to babeczki - bo jednak więcej was tu zagląda niż facecików - żebyście były wesołe, piękne, zdrowe i mądre - w dowolnej kolejności :)  I żebyście tworzyły, robiły super fotki, pichciły, malowały, kleiły, szyły, spawały - co tam lubicie - i miały z tego radochę!
Lubię kobiety.  Kiedyś nie lubiłam.  Najczęściej były za ładne i zazdrość zbytnio oczy mi przesłaniała, żeby sympatią zapałać.  Ale z biegiem czasu nabrałam dystansu i zarzuciłam (przynajmniej częściowo;) ocenianie po pozorach.
Swoją kobiecość tak naprawdę odkryłam podczas i po ciąży.  Mimo bandziocha powiększającego się w tempie geometrycznym z dnia na dzień czułam się piękniejsza, spokojniejsza, bardziej zdystansowana... Wreszcie się zorientowałam po co jestem.  I jeszcze w zachwyt popadłam, że taką cudną maleńką kobitkę stworzyłam - rany, przecież ona jest CAŁA ZE MNIE :)  Pewnie, ma i Ojciec swój "wkład", jednak nie uprawiajmy fikcji: dzieciary są NASZE!
Tata - owszem - uwielbia, nosi, łaskocze, imponuje, naucza, utrzymuje (z grubsza), w piłę gra, itp.  Ale to NAM serce staje jak temperatura nagle do 39 podskoczy, to MY całe noce na siedząco spędzamy, żeby małe Ziuty płuc przy kaszlu nie wypluły, to nam się oczy moczą jak malizny wierszyk pierwszy wyklepią...
Dla jasności - kobitki potomstwa nie posiadające pewnie realizują się na innych polach i swą kobiecość czerpią z przeróżnych innych źródeł.  Podziwiam wszystkie fantastyczne feministki, rewolucjonistki, artystki czy sportsmenki.  Zazdroszczę zapału, inwencji, siły, wytrwałości, charyzmy... Ale jest mi dobrze.  Mam poczucie, że jak by się życie nie potoczyło - nigdy już nie będę sama dla siebie, zawsze ktoś będzie mnie potrzebował.  I choć czasem mnie to trochę przerasta to jednak częściej daje wielki power :)
Także tego ten... STO LAT!


7 komentarzy:

  1. no to powiem ci tak przy święcie dawno nie spotkałam tak fajnej kobitki :) buziole !!!!!!!wyślinię Cię dziś , a co !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. :)) Eeee, nie mam nic przeciwko:)) I nawzajem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadza się,dla dzieci mama jest No1 ;p
    Ale pyszności serwujesz,jeju jeju,jak ja bym to wtrząchnęła!!!!! Nawet z dokładką!!!A na razie nie mogę nawet bułki ugryźć ;[[
    Wszystkiego dobrego,dużo siły i równowagi wewnętrznej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to zazdroszczę - jak ja bym chciała nie móc wtrząchnąć... chociaż kilka dni.. wiosna wiosna a tyłek rozkwita i swoim życiem żyje;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śmieję się jak gUpia i jest mi fajnie. Dzięki Kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Fajnie, że wróciłaś:)) Ściskam mocno;)

      Usuń
  6. A co można użyć zamiast masła?

    OdpowiedzUsuń