wtorek, 11 marca 2014

Serowe placuszki z karmelizowaną borówką i broń biologiczna...

Smarkam.  Kicham.  Kaszlę.
To już chyba koniec...
Większość czasu gdzieś od piątku spędzam tępo patrząc przed siebie i wymyślając jaka to śmiertelna choroba mnie dopadła.
Chyba się domyślam.  Mnie i Pana Ojca zaatakowała broń masowego rażenia: Z.I.U.T.A.
Podsmarkuje sobie to pozornie niewinne dziecię o błękitnym spojrzeniu to tu to tam już drugi tydzień a my umieramy...
I podczas gdy Tatusiek Duduś Niuniuś siedzi sobie komfortowo w miłym i przytulnym domciu i "się opiekuje" ja zaiwaniam z czerwoną opuchniętą trąbą do roboty, ze skwaszoną miną i nastawieniem, że lepiej nie podchodź.
Skupić się na niczym nie da, wszyscy dookoła  wku...wiają na maksa (dla jasności - jedni Bogu ducha winni a inni już tak mają;), robota leży i zaległości rosną.  Faktycznie, po trzydziestce to już jakaś pieprzona równia pochyła: wszystko się psuć zaczyna.  A mi nawet bliżej niż dalej do czterdziechy - to już w ogóle chyba się położę i będę czekać.
Nawet najbliżsi zawiedli.
Siedzisz, narzekasz, że słaba jesteś, że siły na nic nie masz a tu ci "życzliwy", było nie było najważniejszy facet w twoim życiu odparuje "A gadać to jakoś możesz..."

Eeee, tak tylko sobie marudzę.  Normalnie to raczej zadowolona z życia jestem ;)

Aaa, jeszcze przez to osłabienie pamięć mi szwankuje: już drugą foto-sesję do konkursu "Śniadanie z Tymbarkiem" w międzyczasie zrobiłam  - w obu zapomniałam o głównym sponsorze.  Warunek jest jeden - na zdjęciu ma się pojawić sok 100%.  I ja tego właśnie warunku już po dwakroć nie spełniłam.  Chyba będę musiała te soki w PSie dokleić, albo jakoś dorysuję czy coś...

A takim pysznym cusiem chciałam zasunąć:







S e r o w e    p l a c u s z k i
z    k a r m e l i z o w a n ą    b o r ó w k ą

Placuszki:

1 jajko
3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki mleka
pół łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2 łyżki oleju
5-6 dużych łyżek twarogu

Wymieszać dokładnie i smażyć na złoto z obu stron (ja natłuszczam patelnię tylko za pierwszym razem i jakoś daje radę;)

Karmelizowane borówki amerykańskie:

filiżanka borówki amerykańskiej
2 łyżki masła
2 łyżki ciemnego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
łyżeczka skórki cytrynowej

Rozpuścić masło, dodać cukier, cynamon i skórkę, dokładnie wymieszać i dodać borówki.  Podgrzewać delikatnie mieszając około 5 minut.  Borówki rozmiękną a sos nabierze szklistości.  
Wylać na placuszki i pałaszować!



8 komentarzy:

  1. Ja bym chyba nie umiała tego przekręcić ,aby nie połamać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee tam, też się bałam, ale dało radę:)) Ciasto miało być jeszcze rzadsze żeby cienkie paski zrobić... Next time:) A nawet jak się połamią to co - nie zjem..? A pewnie, że zjem! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem po czterdziestce i jeszcze dycham ....się nie bój :))) jakoś dasz radę :))))))) i plackami teraz po oczach ??? litości nie masz kobieto :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, jaki artistik zrobiłaś!!! Podziwiam Cię, mnie ostatnio w kuchni cierpliwości brak :/ ale Ziuta pewnie zadowolona z takiego śniadanka... kuruj się, a nie do pracy - w końcu zdrowie najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ło matko!!!! Zdrowia! Zdrowia! Zdrowia! Jaka tam równia pochyła? Ja mam 50+ i ostatni raz katar miałam chyba w ogólniaku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no ja do ciebie nie mogę zaglądać bo tylko mi ślina cieknie jak się tak napatrzę ;p
    Uszy do góry,choróbsko minie i sił witalnych nabierzesz a i optymizm powróci-ze zdwojoną siłą ;))
    Ja też byłam ostatnio rozbita po tej mojej nieszczęsnej ósemce ale już jest ok.I słoneczko przygrzewa .
    3maj sie kochana trzydziecho-to jesteśmy mniej więcej w podobnym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Filipek: wyjątki potwierdzają regułę:))) A tak bardziej serio - lubię sobie trochę czasem pomarudzić - tyle mojego:)) Pozdrawiam ciepło:)
    Mam Wenę: Ja wiem, że najważniejsze, tylko szef jakoś zapomniał chyba...;))
    Lilla: Po prostu świat dzieli się na jednostki silne i na takie słabizny jak ja;)) Dziękuję a zdrowie podziwiam i energii zazdraszczam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Karmelowa: wiem, wiem, ja tak tylko...:))
    Kurczę, super, że tu zaglądacie i zakichanego zasmarkańca na duchu podtrzymujecie;) Bardzo fajnie jest od rańca tyle miłych słów przeczytać! Ekstra kobitki jesteście i cieszę się, że Was poznałam!
    No i już mi lepiej;)

    OdpowiedzUsuń