wtorek, 18 marca 2014

Bruschetta czyli odreagowanie pokoleniowego gapa

Muszę się Wam do czegoś przyznać - mam taki wstydliwy sekret: pracuję w Gimnazjum....
Nie zamierzałam swojego życia zawodowego mieszać z blogosferą, ale specyfika zawodu nie pozwala na całkowite rozdzielenie dwóch tak ważnych sfer mojego życia.
A i nie ma się czym chwalić.  W towarzystwie przyznać się do takiej pracy to jak oświadczyć z uśmiechem na twarzy, że od lat praktykuje się alkoholizm...  A jeszcze jak wyjdzie, że w gimnazjum - to mamy temat przewodni całej imprezy.  Przecież taka ta młodzież teraz.  A od szkoły do polityki to już rzut beretem...  Dlatego belfry najlepiej bawią się we własnym popapranym gronie ;)
Aaaa, i jeszcze mój najdroższy i ja pracujemy RAZEM!  I przedmiot jednakowy wykładamy!!
Wyobrażacie to sobie..?

Ale ja to lubię.  Pracę, znaczy się.  Sporo stresu, średnia satysfakcja finansowa, ale zarazem dużo swobody i masa pola do popisu jeśli jesteś kreatywny i dysponujesz jakąkolwiek energią (najlepiej pozytywną;)
Poza tym, nastolaty są fajne.  Z reguły bystre.  A czasem nawet bardzo inteligentne i zabawne.  A czasem rozbrajające.
A czasem tak biedne albo przez życie poturbowane, że aż człowiekiem z wściekłości i niemocy zatrzęsie...
Bywają też źródłem niezłego doła - na przykład dzisiaj.
Dwie fajne, inteligentne i poukładane pierwszoklasistki zapragnęły w przerwie podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi kwestii zasadniczych a mianowicie co jest a co nie jest cool.

- No i, wie Pani, a jedni to na fejsie hashtagują wszystkie słowa bo myślą, że wtedy są bardziej cool!
- Yyyyy.... (to moja kwestia)
- Albo se robią takie słitfocie co godzinę, że ojej patrzcie jem makaron i wrzucają to na insta.  Żenada...
- Nooo...
- A na takim Tamblerze, to jakieś blogi są, Pani wejdzie i se zobaczy jakie tam głupoty piszą!  Ha, ha!
- Eeee....
I tak laski w 10 sekund z błotem zmieszały moje najbliższe targety...
A ja się łudziłam, że jak już wreszcie zakumałam co to jest ten HTML i ramki wokół zdjęć usunęłam to teraz rządzę...  I jak sobie takie małe obrazeczki w bloga wrzuciłam, które jak je kliknę, to mnie przeniosą na wszystkie moje przepisy albo nawet diajłaje, to już większego wymiatacza nie uświadczysz...  Gupia!

I jest dół.
A na doła najlepsze żarełko.
No to już:







B r u s c h e t t a
z    m o z a r e l l ą    p o m i d o r a m i     i    z i e l e n i n ą

Kromki pieczywa typu bruschetta ugrilować, potrzeć każdą ząbkiem czosnku, nałożyć rukoli, pokrojonych pomidorków koktajlowych i poszarpanej mozarelli, skropić oliwą, posolić, popieprzyć i posypać ulubionymi świeżymi ziołami (u mnie oregano;).


P.S. Pisanie tego posta zajęło mi ponad godzinę.  Nie jestem analfabetką.  Tylko w trakcie wisiałam na telefonie z powodu jednej naszej nastoletniej gwiazdy: jest ósma wieczór a roztrzęsiony rodzic wydzwania i histeryzuje bo dziecina jeszcze ze szkoły nie wróciła...
Ja nie mogę...
Ziuta, córko moja najcudniejsza: jak mi kiedyś taki numer wywiniesz to nogi z dupy powyrywam!  Bóg mi świadkiem!

5 komentarzy:

  1. No toś mi smaku narobiła :) I jak to wygląda bosko!!! Zrobię sobie tak ;)
    Zawsze chciałam być Panią Nauczycielką, ale nie wyszło ;))))

    OdpowiedzUsuń
  2. toś mnie w rów mariański wepchła teraz ....ja se nawet ramek nie umiem pousuwać ,Html to boję się ruszać ,bo jak JA pokombinuję ,to może być pozamiatane ...i jeszcze mi tu z ulubionym moim żarciem przed nos !!!!! normalnie blogosfera przez uczycieli okupowana :))))))) następna jesteś niedługo będę znała wszystkich belfrów w kraju :)))))))))))) buziole ...pozdrawia była nauczycielka !!!!!!!języka angielskiego !!! p.s. taaaaaaaa powyrywasz .....włosy z głowy sobie !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. :))) ej, my anglicy, too;) belfry to chyba w ten sposób (blogiem) odreagowują stres - tańsze to niż terapia... pewnie że nie powyrywam, ale postraszyć mogę, nie..?
    Sylwia: bruschettę polecam, jednak do konsumowania w co najmniej dwie osoby - jest gigantyczna:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Odważna jesteś pisząc "poukładane pierwszoklasistki", po doświadczeniach z moją córką, nigdy nie zaryzykowałabym takiego stwierdzenia :D Inteligentne tak, fajne też, ale toż "to" fiu bździu ma w głowie i zmienia się jak zawieje, a spróbuj przekonać do czegoś, to w drugą stronę będzie robić albo gadać - dla zasady! Nie powyrywasz tych nóg :D - ja Ci gwarantuję! Pozdrawiam w środku tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :))) No widzisz, to znaczy, że one w szkole się tak spinają i błyszczą po to, żeby w domu powietrze spuścić i odetchnąć;) Ale póki co prywatnie cieszę się z "małych dzieci i małych problemów";) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń