środa, 19 marca 2014

Bajzel

Trafiłam jakiś czas temu na bloga wegrochy gdzie bardzo do gustu przypadła mi idea foto-wyzwań.  Zapaliłam się słomianym ogniem na jedno szczególnie dla mnie fajne - trzeba było pokazać na zdjęciu zawartość damskiej torby/torebki.  Suuuper temat - a jakie pole do popisu ;)
Niestety, jak to ja, gdzieś w chaosie codzienności zupełnie o tym zapomniałam.  Termin minął i - jak zwykł mawiać mój najdroższy w podobnych sytuacjach - zesrał się gołąbek...
Dzisiaj - znów przypadkiem - wylądowałam na tym samym blogu i znowu złapałam przynętę.  Tym razem postanowiłam rzutem na taśmę wziąć udział w wyzwaniu "biurko".
I żeby kolejny raz nie zawalić z miejsca się ogarnęłam  i zadziałałam.  Proces od pomysłu do realizacji potrwał około pół godziny.

Ladies and gentlemen, oto mój bajzel - tadam tadam:






Nie dajcie się zwieść - trochę tu "polukrowałam".  Normalnie tonę w papierach, ołówkach/ długopisach, kabelkach i kubkach po kawie/kieliszkach po winie;)  Zwykle na kupie wszystkiego leży też aparat a drogę dojścia tarasuje statyw.  Na zdjęciu nie widać też, Bogu dzięki, kurzu;)
Ale bajzel jest TYLKO MÓJ i za nic nie dam się stąd wygryźć.  Na szczęście dosłownie tydzień temu urwałam chwilę będąc w delegacji i nabyłam widoczny na zdjęciu powyżej regalik - w ten sposób z widoku zniknęła cała masa wszystkiego.  Niby małe draństwo a w cholerę pojemne :)
Moje stanowisko ma jednak swoją wadę: lokalizacja.  Zajmuje jeden z kątów pomieszczenia, w którym jemy, gotujemy, bawimy się z Ziutą, rozwiązujemy poważne życiowe problemiszcza albo zaśmiewamy się do bólu.  Dlatego rzadkie i cenne są chwile, w który człowiek może się skupić lub chociaż moment w CISZY posiedzieć.  No i do lodówki stanowczo za blisko;)

Do foto-wyzwania przystępuję z pewną taką nieśmiałością: moja przygoda z fotografowaniem to całkiem świeża sprawa (dopiero od jakichś czterech miesięcy mam mgliste pojęcie gdzie się pstryka w aparacie ;) a takich wnętrzarsko - lifestylowych fotek jeszcze nie próbowałam robić.  Ale wyzbyłam się wielu fotograficznych zahamowań kiedy to normalnie oszczędny w pochwałach i w ogóle słowach Pan Mentor zajrzał mi dziś przez ramię i oświadczył co następuje:
-No, no, wręcz mi się podoba...
;)

9 komentarzy:

  1. Super kącik, taki jasny i świeży, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zdjęciach zawsze jakoś jaśniej i świeżej ten bałagan wychodzi...;)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Yyy,gdzie ten bajzel?! Wszystko ładnie poukładane! :p
    Fajna torba a torby to moja słabość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! Ty sobie przypomniałaś, a ja zawsze zapominam :) też się zapalałam, zapalałam i cała para w gwizdek ;)
    A taki kącik milusim jest!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasz artystyczny bajzel jest najwspanialszy!! ;-))

    OdpowiedzUsuń
  6. no żesz Ty orzeszku jeden....babcia Krysia jest ?? JEST !!!! zawód nauczyciel angielskiego jest ? JEST!!! biurko pod skosem jest??? JEST!!! od biurka do lodówki jest niedaleko ??? JEST !!!!
    no i jak Cię tu nie lubić :)))))))) no i gdzie ten bajzel ??? NI MA !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobitki: każda gospodyni ogarnie swój bajzel zanim przyjdą ludzie...;)
    Karmelowa: kupowałam serwetki i nie miałam do czego schować to se kupiłam; 19 PLN sztuka (Home&You)
    Sylwia: moja skleroza to już się do leczenia kwalifikuje...;)) Pozdrawiam!
    Nitkowy Świat: Wasz to może jest najwspanialszy, ale mój na pewno największy:))
    Filipek: fajna ta blogosfera, że tak ludzi kojarzy, nie?? Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to jest bajzel to ja dziękuję :) Fotograficzne wprawki to sama przyjemność. Ja czasami jak wpadnę w trans to narobię ich od groma i trochę. Potem mi żal, że wszystkich pokazać się nie da : Głupota! A najważniejsze, że jest poprawa. Post powstał na czas:)

    OdpowiedzUsuń
  9. :))Dziękuję Lilu za dobre słowo:) A bajzel jest pod i obok - mam tam po sąsiedzku nasze domowe centrum recyklingu, sekcja szkło i papier. W sumie nie narzekam bo zawsze coś się może przydać:) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń