czwartek, 20 lutego 2014

Wąż sentymentalny

Jak już wspominałam - mamy ferie.  Oboje.  No to przecież nie będziemy leżeć brzuchami do góry poddając się lenistwu i marazmowi...
Posprzątamy.
Żeby świecić przykładem - ja zaczęłam.  W poniedziałek przenicowałam wszystkie swoje "craftowe" szuflady.  Posegregowałam papiery, sznurki, kleje, brokaty, koraliki, dziurkacze, farby, tasiemki, nici, guziki - czego tam nie było...  No, głównie miejsca.  Ale po wszystkim wreszcie zapanował u mnie luz - dosłownie i w przenośni ;)
Moje szaleństwo okazało się zaraźliwe - kolejnego dnia (już wspólnie) zabraliśmy się za strych.  Tam to dopiero.
Jak człowiek mieszkał na 40 metrach w trzy osoby (no, dwie i pół ;) to jakoś wszystko się mieściło.  Teraz najwyraźniej w d...ch nam się poprzewracało.  Metraż mamy co najmniej dwa razy taki plus spory strych a nic nam się już nie mieści.  Poważnie się zastanawiam czy to zbieractwo nie stało się przypadkiem większym problemem...
To z "iścia na łatwiznę".  Zamiast rzetelnie przeglądać większość ciuchów po każdym sezonie wciskamy je do wora i wynosimy na górę.  To samo z zabawkami Ziuty.  A jako, że strych - z niewiadomych mi powodów - nie jest ocieplony, latem jest tam ze 60 stopni a zimą około 5.  Rzadko więc mam ochotę tam przesiadywać i reorganizować cokolwiek.
Ferie - to co innego.
Aura sprzyja, strasznie zimno nie jest, czapki, trampki i polary poubieraliśmy i heja!
Po około trzech godzinach mieliśmy trzy wory ciuchów dla PCK, kilka butów nie do pary (pokompletujemy inną razą) i wolną przestrzeń na strychu.
Czyli, że nowe - stare fanty znowu jest gdzie wynosić.
Jest jednak parę (dziesiąt) takich fatałaszków, których za Chiny Ludowe nie puszczę w obieg.  Ziutowe.  Maniunie, kolorowe i naładowane wspomnieniami :)
Część pochowałam i ponownie zachomikowałam na górze, ale kilka zostało - zbyt sfatygowanych, żeby komuś podarować a wyrzucić żal...
Wykorzystam - pomyślałam.  Jak zwykle.
Ale tym razem wykorzystałam.
Zużyłam sześć par starych Ziutowych legginsów, masę nici i sporo siarczystych wyrazów (moja maszyna NIE LUBI szyć dzianin i stretchu) i na szybko powstał długaśny wąż.  Z językiem - 323 cm miękkiego, kolorowego Węża Sentymentalnego :)

Robi się go bardzo łatwo: wystarczy porozcinać wszystkie nogawki na mniej - więcej równe prostokąty i najpierw zszyć je jeden za drugim a potem całość wzdłuż od razu zaszywając jeden koniec.  Ja - przemądra - zaszyłam ogon zamiast pyska z jęzorem, dlatego pysk ma wygląd raczej prowizoryczny.  Jednak późno było, w tajemnicy przed Ziutą kombinowałam więc na szybko i bez planu a na dodatek straszne rzeczy się w "M jak Miłość" działy i kątem oka non stop spoglądałam, żeby wątku zagmatwanego nie utracić... ;))  Potem już tylko wypchać czymś tam i zaszyć od drugiego końca.

Jeszcze dzisiaj próbowałam tu coś podszyć, tam pomasować (bo cellulit się temu wężu straszny wyhodował a wiosna przecież idzie) i ogólnie zakończyć.
Efekt osiągnięty - Ziuta wniebowzięta.  Jak jeszcze podkreśliłam, że cały jest z jej starych gaci - zachwytom nie było końca :))

Pierwsze gady za płoty.
Teraz już wiem i następnym razem zrobię lepiej.  Ale cel i pobudki zacne były i to się liczy.
No i maszynę na wypasie muszę sobie sprawić..;)



Małe tete a tete...

Szaleństwo...

Pierwsze fochy...



6 komentarzy:

  1. Kapitalny wąż i pomysł - i najważniejsze - Ziuta zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem, jestem, oglądam każdy nowy wpis, ale jakaś ostatnio jestem "w niedoczasie" ;) ale dzisiaj muszę dać głos, bo kolory zabójcze!!! Pomysł bombowy!!!
    buźki!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki kobitki :)
    Ja, wbrew pozorom (bo przecież ferie i w ogóle), też jakoś za własnym ogonem gonię... Blog, dom, kino, zakupy, blog, blog, zdjęcia... w koło Macieju:) Chyba odsapnąć mi będzie trzeba przez chwilę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie dobrane kolory, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cuuuudny!Meeeeegaaaa post ♡ Uwielbiam takie :) Podziwiam że tak dużo pracy wkładasz w ten blog. Inspirujesz mnie. Naprawdę!!!!
    Masz czas? Wpadnij może zainteresuje Cię KONKURS który zrobiłam z koleżanką z innego bloga :)
    Impossible1360.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń