czwartek, 27 lutego 2014

Ścienna dekoracja vel wiosenna stylówa Ziuty

Rytmiczne odgłosy z oddali...
"Trzepiesz, najdroższy?"
"Yhy..."
"To trzep, trzep..."
Porządki, porządki...  A co myśleliście?
Zniknęłam gdyż wsiąkłam.  W brudy i kurze.  By się człowiek nawet nie spodziewał, że dom z pozoru zadbany tak brudem może zaróść...;)
Słońce zaświeci i wszelkie niedoróbki na wierch wylezo...
Przy okazji kolejne "ostatnie" świąteczno-zimowe bajery do worka powędrowały (jakieś wianki, jakieś gwiazdki i takie tam różne).  A jak już tak wszystko na moment ogołociłam to wytrzymać w tej łysości nie mogłam i w 10 minut nowe "cuś" zrobiłam :)

Potrzebne:

Papilotki - lepsze te sztywniejsze
świąteczne lampki choinkowe
nożyk
10 minut (max)

Większość tego czasu zajęło mi ganianie za Ziutą bo dekorację zaanektowała i postanowiła do swoich wiosennych ałtfitów dołączyć.

Po zdjęciach chyba widać co i jak to rozwodzić się nie będę (póki co, he he)...





- Ziuta, pomóż, no zróbże jakąś fajną minę, co?
- Taką?
 - Lepiej nie, bo nam cię odbiorą...


3 komentarze:

  1. powtórzę raz za razem ,lubiem cię czytać :)))) wiosenny ałtfit Ziuty jak najbardziej twarzowy dla niej ...wygląda i jeszcze świeci no ,no :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) Zna się laska na feszynie...;) Aktualnie panuje u nas trend: Nie ważne co, byle świecące:) Pozdrawiam i macham energicznie zniszczonymi sprzątaniem rączkami:))

    OdpowiedzUsuń