poniedziałek, 3 lutego 2014

Kwestie sercowe

Mamy luty.
Niby nic a jednak Walentynki.
Jakby się człowiek nie zarzekał, że to "gupie hamerykańskie święto" - bez prezentu się nie obejdzie.(Mam nadzieję, że ten subtelny message dotarł do adresata;)
O ile reszta Europy i cała Ameryka podchodzą do tego raczej na luzie i obdarowują upominkami wszystkich, do których pałają sympatią (bez względu na gender), o tyle u nas cała sprawa nabrała rangi zasadniczości...
Jest tak: niby olewam z góry na dół, prycham na widok słodko - pierdzących kartek i z pogardą odwracam głowę od obsypanych pluszowymi sercami wystaw sklepowych a jednak całą niedzielę z namaszczeniem fabrykowałyśmy z Ziutą (z mojej inicjatywy!) gipsowe serducha.
Zabawa przednia, świetna okazja by dziecku zaprezentować skomplikowany proces błyskawicznego zastygania gipsu i przy okazji pobabrać się bezkarnie zapominając na moment, że zaraz poniedziałek...

Gips twardnieje szybko.  Można powiedzieć znienacka;)  Dlatego wszystkie potrzebne narzędzia warto przygotować zawczasu - żeby nie latać potem jak kot z pęcherzem.

Żeby pobawić się w gipsowe kształty wystarczy masę gipsowo-wodną nałożyć do silikonowych foremek i po około godzinie delikatnie wyjąć.  Najlepiej z ozdabianiem poczekać aż całkiem wyschną - są wtedy białe.  Można je pomalować farbami, paint-markerami, ostempelkować - co tam komu w duszy gra.  Można też - przy okazji - pomalować różne inne rzeczy - na przykład klamerki.  A potem jedne i/lub drugie albo wręczyć tym, których lubimy/kochamy, albo oddać małym dziewczynkom (np. córkom) do zabawy - u nas ostatnio małe słodkie przedmioty (skarby) rządzą ;)









 I najlepsze na koniec :)




8 komentarzy:

  1. No to dziewczyny poszalałyście :P z gipsu jeszcze nic nie próbowałam, ale kto wie, może przyjdzie coś do głowy... ja szalałam wczoraj w kuchni z "walentym" swoim i upiekliśmy tę polecaną struclę... starczyło od wieczora do rana - jest niesamowita!!! powtórka będzie, bo jeszcze w rodzince muszę się pochwalić tym cudownym ciastem :) Pozdrawiam i dzięki za przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) ja już jej nie zrobię - to stanowczo "za szybkie" ciasto jak na nas: też zniknęło jakoś nad ranem;) Ale fakt - bajeczna... Super, że Wam pasuje! Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Kropkowe spinacze sa bardzo urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, mam nadzieję że się przyłączysz :) Zapraszam!
    http://przypudrujmynosek.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. No ekstra!!!! Ale Ty masz głowę pełną niespodzianek!!!! No szacunek!!!!! muszę wrócić na górę i się jeszcze pogapić!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sama się boję co tam jeszcze z niej wylizie...;) Lubimy takie rzeczy: proste a frajda jest i oko cieszy...:)) Pozdrawiam!!

      Usuń