niedziela, 23 lutego 2014

Koktajl tropikalny z mleczka kokosowego i uroki macierzyństwa :)

Za nami pierwszy tydzień ferii, ale tuż za rogiem czai się drugi :)
Fajny był ten weekend.  Było zoo, była pierwsza wycieczka pociągiem (!), były przygody i smakołyki.  No i świetna pogoda - słonecznie, ciepło i wiosennie.  Ech, chce się żyć :)
Dziś trochę sobie "pofilozowałyśmy" z Ziutą.  O wiośnie i w ogóle.  Ja jej o kwiatkach kolorowych i pąkach kwitnących, o wiośnie szybkimi krokami nadchodzącej a ona mi na to "I wszystko się zmieni, wszystko się zmieni..." Ot, taka myślicielka :)
Pograłyśmy sobie trochę w piłę wśród ogródkowych przebiśniegów, na zjeżdżalni powylegiwały w słonku jak Filemon i Bonifacy, porysowały kolorową kredą wszystko w zasięgu wzroku... Fajnie było.
Lubię tą moją Ziutę.  Kocham ją - oczywista - miłością matczyną, taką kwoczą, taką, że mi pisklaka nie rusz.  Ale i lubię jako człowieka bo fajna jest okrutnie.  Ma glistka niezłe poczucie humoru, wszędzie jej pełno, lata w kółko od świtu do zmierzchu jak nakręcona, jak strzela focha to boki można zrywać...
Ja tak długo mogę, to raczej już skończę.  Nie zamierzam prowadzić bloga parentingowego ;)

Wracając do tematu, nektar kokosowy szybko fermentuje :)
Mleko ręcznie robione także.
Dlatego zgodnie z obietnicą łatwy

K o k t a j l    (p r a w i e)    t r o p i k a l n y

1/2 pokrojonego ananasa
2 banany
250 ml mleka kokosowego (domowego)
kawałki mango
nektar z kokosa (opcjonalnie)

Wszystko zmiksować dokładnie, przystroić "a la tropicana" i wypić świeże :)









4 komentarze:

  1. Ananasik - to ulubiony mój owoc na soczek :) Koktajl wygląda pysznie, aż ślinka mi cieknie! Pozdrawiam Was dziewczyny - bawcie się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. :)) I wzajemnie! Jak tam, Panie, w wielkim świecie..? Media, flesze, wywiady - ech :)) Ponownie gratuluję i trzymamy kciuki za kolejne sukcesy:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje przyjęte, wywiadów udzieliłam, autografy rozdałam na spotkaniu autorskim z najbliższymi w miniony łykend... było urodzinowo, pełno wszystkich w domu, pachniało dobrym jedzeniem i fantastyczną atmosferą... chociaż wieczorami przelewała się krew, triumfowały zazdrość i podstęp w monopolu, ale tylko przez kilka godzin... Uwielbiam takie spotkania z moimi fanami... Mam nadzieję, że będzie ich więcej! Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  4. To masz trochę jak w Modzie na sukces :)))

    OdpowiedzUsuń