wtorek, 4 lutego 2014

Fotograficznie

Dzisiaj dla odmiany fotograficznie.
Skoro zaczęłam robić zdjęcia gdzieś koło listopada, pewnie jestem już w tym temacie mega - specjalistą:)
A tak poważnie - swoją estetykę posiada każdy - nawet taki laik jak ja.
Co prawda trudno mi zrozumieć mojego domowego fotograficznego autoryteta, kiedy to po całotygodniowym porannym marudzeniu, że jednak "TRZEBA wstawać do pracy i w ogóle" w łykendowe poranki zrywa się szósta pięć tylko po to, żeby sterczeć na zimnie w jakichś krzakach i focić bo światło dobre...  Wariat jakiś.
Przecież można w ciepłym domku, po smacznym śniadanku, realizować pasje przy fotografii kulinarnej albo - lepiej - wypstrykać się w domowych pieleszach na maksa gdyż mamy ZIUTĘ.  Gdzie on znajdzie drugi tak wdzięczny i plastyczny obiekt wart uwiecznienia..?
A jednak.  Jeździ i jeździ.  Ostatnio nawet w góry - akurat mamy niedaleko:)
Czasem przeszczęśliwy wróci z nowiną "Wlazłem w strumień!" albo "Szkiełko mi spadło w skały".  Innym razem przytacha z krzaczorów piękną rozłożystą gałąź, która przypadkiem stanie się leitmotivem okresu świąteczno - noworocznego w naszym kuchnio - jadalnio - salonie.  Bywa, że wdepnie w coś żebym mogła przez resztę łykendu tropić źródło swądu...
Ale pasje trzeba pielęgnować.

Latami prychałam kpiąco i wyśmiewałam sarkastycznie całe to zacięcie.  A on - jak to on - cierpliwie milczał.  Pewnie okrutnie cierpiał z niedocenienia ;)
Tutaj muszę się do czegoś przyznać: nie ogarniałam tej całej fotograficznej technologii.  Przysłony, balansy bieli, głębie ostrości, obiektywy, filtry - jezuuu.  Jak można zrobić zdjęcie i pamiętać o tym wszystkim równocześnie..?  Dla mnie to jak prowadzenie samochodu - za dużo rzeczy trzeba ogarnąć na raz.  Prawo jazdy niby mam, ale nieaktywowane... od dziesięciu lat;)

Aż zaczęłam sobie blogować.  Jakoś naiwnie mi się wydawało, że blog może się obejść bez fotek.  Jak pamiętnik - tak sobie będę pisać i pisać i rejestrować życie dookoła - myślałam.
A potem przypadkiem złapałam jeden z aparatów, które mamy na stanie - i wciągnęło.  Dobrze jest mieć fachowca pod ręką.  A jaki on jest mądry... i jak się zna... i jak wszystko cierpliwie po raz setny wytłumaczy... (no, tu akurat przesadziłam;)

Jedno wiem na pewno: lubię to!  I chcę się uczyć dalej:)

Może kiedyś uda mi się zrobić tak dobre zdjęcia jak te:






Źródło zdjęć: 1xcom

6 komentarzy:

  1. Zdjęcia niesamowite... też myślę, że bez obrazu trudno byłoby utrwalić ciekawy moment... na zdjęcie zerkniesz i już lawina wspomnień :):) zazdroszczę tego specjalisty u boku :)... a to prawko, to co, zabrali Ci ;P???? Ja bez samochodu to jak żołnierz bez karabinu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no coś Ty;)) Zrobiłam, odłożyłam i leży - bo się boję...

      Usuń
  2. Fotografuję lustrzankę od trzech lat, potrwało zanim nauczyłam się używać trybu manualnego, ale teraz przychodzi to naturalnie. Kwestia wprawy. Bakcyl fotograficzny to świetna sprawa. Bardzo lubię robić i oglądać zdjęcia. To wielka frajda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powoli zaczynam to rozumieć;) Patrzenie tez trochę się zmienia. No i torebka większa by się przydała, żeby tak mieć ten aparacik ciągle przy sobie i nic nie przegapić;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Praktyka czyni mistrza. Ja uważałam się za fotografa-amatora i naprawdę zawsze byłam zadowolona z moich zdjęć, ale po dzisiejszym kursie stylizacji wnętrz połączonej z wykładem z fotografii zaczęłam sceptycznie przyglądać się moim zdjęciom. Tutaj prześwietlone, tutaj za duży cień... ech... praktyka czyni mistrza... przynajmniej już wiem, na co zwracać większą uwagę :)
    Patrzę na Twoje zdjęcia i mogę powiedzieć, ze dużo Ci nie brakuje do tych wymarzonych z posta powyżej. Oby tak dalej!
    Pozdrawiam,
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie Ci dziękuję:)) Mam specjalistę pod ręką (nawet pod bokiem) ale on oszczędny w pochwałach jak nie wiem;) Doła można przy takim belfrze załapać jak nic... Zatem fajnie jest od kogoś "z zewnątrz" przeczytać takie słowa:))

      Usuń