poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zupa nic czyli niespodzianka z worka...

Jest taki dzień...  kiedy w lodówce puchy, w piwnicy same ogóry kiszone (ileż można), czasu i ochoty brak i jeszcze dziecko marudzi i biednej matce na każdym kroku na złość robi.  Dajcie żyć, no jak rany...
Zaglądam po kilka razy do tej naszej chłodziarko-zamrażarki i tak sobie myślę: na cholerę ona taka wielka?  Tylko miejsce zajmuje a jeszcze ze środka chłodem wieje.
Jako że od samego zaglądania zawartość półek z reguły nie ulega zmianie na plus (odwrotnie to nader często;) poddaję się i jeszcze z rozpędu lukam w zamrażarę.  A tu surprise: worek śniadaniowy z jakimś brązowawym zamarzniętym czymś.  Nada się.  Jak przez mgłę pamiętam, że mama kiedyś podrzuciła to coś przewidując nadejście takich właśnie dni;)
Tylko co to jest..?  W garze się okaże.
Z każdą kolejną minutą nabierałam pewności, że to grzyby.  Tu konsternacja - kiedyś ich NIE ZNOSIŁAM.  Nie wyobrażałam sobie, że takie ślimaki mogą mi przejść przez gardło.
Potem jakoś się przełamałam - nie pamiętam przy jakiej okazji.  Może wigilijna grzybowa teściówki..?
Grunt, że soki puściło i bulgotało w garze.
Dorzuciłam pokrojone marchewki, pietruszki i ziemniaki (po 2 wszystkiego), ziele angielskie, sól i pieprz i pogotowałam do miękkości.  Potem troszkę świeżego rozmarynu i szałwii - bo akurat mam - i jogurt grecki do zabielenia.
Teraz już wystarczyło większą część zupy zmiksować w blenderze i ponownie połączyć z niemiksowaną.
A że wczora z wieczora ugotowałam na sypko cały worek jaglanki (do placków / do zup / do samodzielnego szamania) - też dodałam.  A co?

No i wiecie co..?  Nawet nieźle wyszło!  Treściwie, smakowicie i baaardzo grzybowo :)



I nagle poczułam się jak super kreatywna i staroświecko gospodarna bogini domowego ogniska.  Takie dobre coś z niczego stworzyć - no naprawdę szacun kobieto...


2 komentarze:

  1. Moja babcia na ten sposób mówiła "zupa na gwoździu gotowana" :))) szacun!!! naprawdę!!! i taką grzybową, to i ja bym zjadła, chociaż grzybowej nie lubię, bo mi zawsze kluchy do niej gotowali, a ja wolę tak z ziemniaczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) U mnie do zupy też raczej ziemniaczek, ale kluchy za to wielbię pod każdą inną postacią:)

      Usuń