czwartek, 23 stycznia 2014

Masełko orzechowe czyli wstęp do najlepszego ciasta...

Znalazłam taki jeden przepis...  To ciasto wygląda tak bosko, że muszę zrobić.  I siły nie ma - musowo pyszne będzie;)  Ale nie o tym.  Ciasto w piątek planuję, żeby na łykend do kawusi było.  A na razie czynności wstępne - trzeba wykonać masło orzechowe.
Tak, zdaję sobie sprawę, że istnieje gotowy produkt.  Jednak nie przepadam, bo nie wiem co tam konkretnie do środka ładują.  A tak - samemu w 10 minut zrobić można i jeszcze dosmaczyć indywidualnie;)

I tak:

100 gr orzechów laskowych
100 gr fistaszków
100 gr migdałów
Ze dwie łyżki ciemnego cukru i/lub 2 łyżki miodu
1 łyżeczka cynamonu
Pół małej filiżanki oleju słonecznikowego

Wszystko miksujemy do uzyskania pożądanej konsystencji.  My lubimy chrupiące kawałeczki więc nie przesadzam z tym miksowaniem.  Masełko ładuję w słoik i do lodówki.  Spokojnie sobie postoi nawet kilka tygodni.  Jeśli doczeka;)  Mówię wam - rozpływa się w ustach...
A jak dodam taką pychotę do planowanego na jutro ciacha - strach się bać!



bać!

4 komentarze:

  1. Ide wygrzebac jakies orzeczy w piwniczce, moze cos jeszcze zostalo z zimowych zapasow. :) I ten cynamon... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Tylko jak już zrobisz - zostaw trochę do ciasta (przepis mam nadzieję już jutro;) - nie pożałujesz!:)))

      Usuń
  2. Kusicielka jedna!!! ...worek orzechów laskowych (10 kg) kupiliśmy na giełdzie i jemy cały czas, ciacho orzechowe było i muffiny orzechowe z powidłami śliwkowymi też, no i jeszcze masło orzechowe będzie :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te muffiny to intrygujące... lubię takie połączenia:) Muszę zrobić!:))

      Usuń