czwartek, 9 stycznia 2014

Lody vel zima odwołana

Ziuta ostatnio jest niejadkiem.  Przy każdym jedzeniu marudzi - czego bym nie wymyśliła krzywi pychol i dziamga, że brzuch boli.  Spogląda przy tym na mnie czujnie - da się wkręcić czy nie..?  A ja czasem się daję a czasem nagły szlag mnie trafia i jasna cholera bierze.  A już namówić ją na śniadanie o siódmej rano na śpiocha - masakra.
Żeby obiad przeszedł bezboleśnie musowo trzeba zrobić rosół.  Innych zup nie uznaje.  Czasem jeszcze w swej łaskawości przystanie na pomidorówkę - "Ale bez pomidolków..."
Wcinamy więc dzielnie te rosoły na kurczakach dzień po dniu.  Gdakać niedługo zaczniemy.
Ale ileż można, ja się pytam..?
Ziuta lubi lody.
A ja znam parę niezłych myków.
I tak, aby przemycić dzieciarowi minimalną dawkę tych wartości, których niestety nie dostarczy rosół, jadę z tymi lodami.
Już wie, mądrala, że jak powoli będzie się ta zmarzliną delektować, to się nie czepiamy.  Ona szczęśliwa, że "słodycze" bezkarnie wcina a my, że witaminki wchłonie;)
Tym razem wersja ultra - bez nabiału, białego cukru, jaj, glutenu i wszystkiego co ostatnio jest passe;)


L o d y    p o m a r a ń c z o w o - k o k o s o w e






8 komentarzy:

  1. :) Dziękujemy porannie! Ponoć tam u was Panie ma nieźle wiuchać ;) Przygarniemy jak wymiękniecie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. To ci dopiero "przemytnicy" :))))) Smakowicie!! buźka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Pan zrobisz, nic Pan nie zrobisz... ile można ten rosół..? ;)

      Usuń
  3. Spryciula! Jak to się mówi, wilk syty i owca cała :) Sama bym takie zjadła!
    Pozdrawiam!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A polecam! Nie poznasz,że zdrowe... takie dobre:))

      Usuń
  4. Mniam. Dzięki zasadzie: lody, ale po obiedzie, mojej córce w ogóle da się coś wcisnąć do jedzenia. Dawno nie robiłam, muszę koniecznie coś ukręcić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia - aura niby nie sprzyja, ale nam to nie przeszkadza:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń