niedziela, 12 stycznia 2014

Karmelki miodowe czyli koniec diety...

Kojarzycie czekoladki, które zrobiłam między świętami a nowym rokiem?  Tak mnie zachwyciło wyciskanie z foremek tych idealnych kształtów, że zachciało mi się powtórki z rozrywki.  Ale tym razem na karmelowo.
Poza tym to już prawie dwa tygodnie będzie jak z Panem Ojcem udajemy, że jesteśmy na diecie więc chyba starczy, co..?
Wspomniane wcześniej rytuały tybetańskie wciąż uprawiamy, i owszem, dlatego na małe odstępstwo od drakońskiej diety (bu ha ha) możemy sobie z okazji niedzieli pozwolić;)


K A R M E L K I      M I O D O W E    Z    W A N I L I Ą

Wystarczy zagotować :

-200g cukru trzcinowego
-200g śmietanki 30%
-2 łyżki masła
-50 miodu
-1 rozcięta laska wanilii wraz z ziarenkami

Często mieszając gotować około 40 minut - aż masa będzie gęsta i karmelowo - ciemna.  Gdy stwierdzimy, że mamy już dość gotowania - przelewamy masę do natłuszczonych foremek do czekoladek.  Możemy też blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, natłuścić i wylać na to masę do wysokości około 1 centymetra.  Gdy wszystko zastygnie - wkładamy do lodówki.
Jeśli po kilku godzinach wciąż trudno wycisnąć karmelki z foremek - wystarczy wstawić je na godzinę do zamrażarki.
Masę wylaną na blaszkę wyjmujemy razem z papierem i kroimy w niewielkie  prostokąty.
Karmelki najlepiej przechowywać w lodówce albo porozdawać znajomym;)

Wersja +18: 
Do gotującej się masy dodać 2 łyżki likieru - ja akurat miałam "Bailey's" własnej roboty:)









10 komentarzy:

  1. Ale pięknie je poleciłaś, wyglądają bardzo smakowicie... ja już dzisiaj serniczek wszamałam i ciasto drożdżowe z jagodami od siostry, ale masz rację :) przy niedzieli, to można sobie pozwolić... i suszone róże się przydały - fajny obrazek. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Dziękować, dziękować! A róże, fakt, dodają... Jest to ponoć wersja jadalna - sprzedawca polecał dodawać do deserów, to dodałam:)) Pozdrawiam wieczornie!

      Usuń
  2. To Ci dopiero! Jak jutro nadal będzie tak wiało i nie będzie mi się chciało nosa z domu wystawić, żeby po farby do miasteczka się udać, to spróbuję zrobić. Kiedyś ktoś mi sprezentował takie foremki do czekoladek i leżą, leżą i nie mogą doczekać się na swoją premierę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a i no te płatki, kompozycja, jakby luksusowo :)

      Usuń
    2. No ba... trzeba by Ci było zobaczyć "Making of..." To tam gdzie luksus się kończy a bałagan zaczyna;)) Ale karmelki jak najbardziej polecam - jak chcesz bardziej kruche dłużej gotuj - ja za leniwa jestem:) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dziw, że jeszcze w śród żywych po 2 tyg. diety.Zdecydowanie za długo. Mam nadzieję, że karmelki postawiły Was na nogi. Chyba tak, bo piękne zdjęcia zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Dziękuję, chociaż to ostatnie podrygi... Bynajmniej nie przez dietę - kabelek mi się oderwał niedługo bateria się wyczerpie... Zatem do zobaczenia po wizycie kuriera...;)

      Usuń
    2. mam nadzieję, że ten kurier już był :):) bo nie mogę się doczekać :P

      Usuń
  4. Ależ apetycznie wyglądają... ja tam bym też sobie dała spokój z tą dietą :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra dieta nie jest zła - ale max dwa tygodnie;))

      Usuń