wtorek, 3 grudnia 2013

Wściek

Praca jest dla mnie inspiracją... w przewrotny sposób.  Dostarczyła mi wczoraj takiego wścieku, że musiałam znaleźć dla niego jakieś ujście: no i mały lifting sypialni gotowy!  Mamy taki niby-mebel ze szwedzkiego marketu meblowego, który jest z nami chyba od początku.  Przechodził już różne metamorfozy a od wczoraj jest pobielony.  Tak się zawzięłam w tej złości za malowanie, że żałowałam kiedy mi się półki skończyły;)  Do tego mała zmiana aranżacji i... już mi lepiej:)





Męski pierwiastek...



Łapacz kurzu;)

Życzę wszystkim spokoju i ... dystansu ;)

4 komentarze:

  1. Wniosek - wściek czasem (a może częściej ;)) bardzo wskazany... ta biała, postarzana ramka mi się podoba, sama robiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszukałam na pchlim targu i zmodyfikowałam wedle potrzeb...:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem kompletnie zafascynowana wszystkim na co tu patrzę!!!
    nie wiem jak to możliwe, że po raz kolejny późno odkrywam coś, co tak przypada mi do gustu!

    ściskam i wściek pozdrawiam, ale dobrze, że wygonił się szybko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) też tak mam, ostatnio nawet coraz częściej;) a wściek minął, nawet zapomniałam (prawie) skąd przyszedł;) pozdrawiam serdecznie i zapraszam na dłużej:)

      Usuń