piątek, 6 grudnia 2013

Love Mikołaj

Przyszedł.  Czyli, że jednak bilans mojej grzeczności in plus;)
Gość kuma czaczę.  Mamusia dostała  komplecik wielofunkcyjny na zimowe wieczory: do czytania, do ozdabiania, z alkoholem i z czekolady.
A Ziuta od otwarcia pierwszego oka przeżywa czyste szaleństwo... Bystre mam dziecko więc tylko czekam, aż zapyta czy się temu lapońskiemu dziadkowi już wszystko pomieszało ze starości.  Zostawił jej jeden prezent w domu, jeden u dziadków, jeden u babci, no i jeden w przedszkolu... aaa, i jeszcze jeden w zeszłym tygodniu u cioci na imieninach.  Jako rodzice jesteśmy bezsilni - ONI nie rozumieją, że zarzucenie jej furą niespodzianek ma skutek odwrotny od zamierzonego: zamiast się JESZCZE BARDZIEJ cieszyć bidne dziecko się znieczula.  Może to i lepiej, trenuje przed Wigilijną orgią prezentową.  U nas zwykle dziesięć osób robi sobie prezenty w systemie "każdy-każdemu" - wystarczą podstawy matematyki, żeby się wystraszyć...






2 komentarze:

  1. Mikołaj trafił w dziesiątkę, zestaw kreatywny + wino :) - fajne rzeczy mogą z tego powstać :):)... to czekam na efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie na pewno wiem, że może powstać ból głowy;))

    OdpowiedzUsuń