czwartek, 12 grudnia 2013

Bieg z przeszkodami

Kurczę, ale ten czas leci.  Nie wyrabiam coś ostatnio.  Do świąt dwa tygodnie z kawałkiem a ja w lesie. Co roku to samo: jak bym nie planowała - zawsze na finiszu gonię jak wariat żeby w Wigilię spektakularnie paść na pysk;)
Jest tak: okna wciąż brudne, kilogramy kurzu w każdym kącie, w perspektywie wyjazd weekendowy (na to akurat się cieszę) a ja sobie siedzę i myślę od czego by tu zacząć...
Przynajmniej pierdniczki odfajkowane:










4 komentarze:

  1. :)) i powiem nieskromnie, że pyszne...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już czuję zapach i smak, pięknie udekorowane... mniam! A sprzątanie - przecież nie wszystko musi być perfekcyjne - odpuść trochę! :):) Fajnie Ziuta wygląda zza grzywki :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Oj właśnie, że musi...;) Jak odpuszczę nie będę sobą:) Co roku dajemy radę to i teraz też damy;) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń