poniedziałek, 16 grudnia 2013

Gość w dom i dziewczynowe sprawy

Przyjechał do nas z daleka... Wyskoczył z koperty, oczy przetarł i westchnął: "No jestem."  "Dziewczynowa drużyna" w naszym domu od razu go pokochała:)  Bo dziewczyny wiedzą więcej, znają się lepiej i są jak błyskawica.  No i kolory mają lepsze, bo dziewczynowe: czerwony, pomarańczowy, różowy i leloł;)  A nie te czarne i brązowe, chłopakowe...
Coś ostatnio płeć jest u nas istotnym tematem.  Ziuta chyba zaczyna odczuwać potrzebę przynależenia do czegoś jeszcze innego niż rodzina.  Tworzy grupy, drużyny, kryjówki... Wczoraj wieczorem z koca i masy poduszek zbudowała "bazę" na półpiętrze.  Siedziała sobie tam, wcinała bułę z dżemem, podziwiała migoczące karnawałowo lampki zawieszone przez dziadka i w ciemnościach pychol jej promieniał :)  Potem przez kilka minut pośpiewała piosenkę ze Smerfów (bez przerwy!) i wróciła rozanielona: "Fajnie jest mieć bazę..."
Fajnie jest mieć Ziutę :)

A wracając do tematu: gość przybył do nas od Kota Burego i jest absolutnym słodziakiem.  Dziękujemy serdecznie i obiecujemy otoczyć opieką :)






3 komentarze:

  1. Widać,że spodobało mu się w nowym domu :-D Bardzo się cieszę.
    Pozdrawiam serdecznie A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy! Piękny jest! Ziuta obchodzi się z nim z prawdziwym namaszczeniem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jest fantastyczny:))))) pozdrawiam swiatecznie juz:))

    OdpowiedzUsuń