czwartek, 5 grudnia 2013

Bomb(k)owo

Nigdy nie pałałam zbytnią sympatią do bombek. No, może poza pacholęctwem, kiedy to ponoć jedną ugryzłam i rodzina spędziła większość Wigilii na ostrym dyżurze.  Bombki kojarzyły mi się z tandetą lat osiemdziesiątych. Wachlarz kolorów nie powalał na kolana, u każdej koleżanki w bloku wisiały takie same plus nieśmiertelny "anielski włos"...
No i przyszła koza do woza.  Wczoraj dziecko wróciło z przedszkola zachwycone zawieszaniem kolorowych bombek na sztucznej choince... no żesz ja cię nie mogę!  Trudzi się człowiek, wymyśla te eko-ozdoby, rozwiesza je po całym domu, dłubie nocami a tu takie coś!  Ech, panie, szkoda gadać...
Poddałam się i zakupiłam dwa tanie komplety jednokolorowych bombek, kilka Paint-Markerów i wieczór zagospodarowany;)









9 komentarzy:

  1. ech ta optyka...mogłam kuchnię ogarnąć chociaż;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wyglądają świetnie :) Myślałam o czymś podobnym ale jeszcze nie zrobiłam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fana zabawa no i masz takie jakie Ci pasują bez szukania;)

      Usuń
  3. Pomysł mi się bardzo podoba:), a przy okazji zostałaś nominowana do Liebster Award. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj:
    http://asikowe-majsterkowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję! Spróbuję się wywiązać;) Jakieś limity czasowe?? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o taką wersję bombek... jestem zdecydowanie na tak :) chyba najbardziej przypadła mi do gustu opcja biało-czarna :)
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Jam Ci to! A mnie się strasznie podobaja Twoje di-aj-łaje...;)

      Usuń