piątek, 29 listopada 2013

Łykend

O - Piąteczek... jak miło, że jesteś!  Chociaż w tym tygodniu nie zajeżdżałam się zawodowo: Ziuta sobie we wtorek zakaszlała no i pani doktor dała nam urlopik do końca tygodnia... Nasz pediatra to chyba jedyny lekarz, którego tak lubię.  Fajna z niej babka, otwarta na rodzica i lubiąca dzieciaki.  Wpadamy do niej zwykle zestresowane i wymęczone godzinnym wyczekiwaniem w kipiącej zarazą poczekalni a ona wita spokojnym uśmiechem... i nam się nagle ten spokój udziela.  Znaczy mnie - bo Ziuta od razu dosiada stołek obrotowy i ziuuuuuu... Myślę, że w innych okolicznościach chętnie bym się z nią zaprzyjaźniła.
Aaaa, jeszcze lubię mojego ginekologa (bez podtekstów;).  Rodzimy Doktor Hałs z południowo - zachodniej Polski: gderliwy, pyskaty, gumężujący i arogancki - sama słodycz.  Ale ma facet poczucie humoru - potrafi zakończyć badanie okresowe słowami: "Bardzo ładnie"... :))
Jak już błądzę po temacie służby zdrowia, to lubię też Panią Z Apteki.  Młoda, wesoła, lubi się pośmiać.
I jeszcze ten i tamta...
Wychodzi na to, że lubię całkiem sporo ludzi:)  Dziwne, myślałam, że jestem raczej w typie marudnej, konfliktowej i wiecznie niezadowolonej baby co to lubi tylko siebie - i to nie zawsze;)
No to dla wszystkich życzliwych i sympatycznych na początek łykendu:


2 komentarze:

  1. Zmobilizowałaś mnie do zastanowienia się, czy ja również lubię ludzi, z którymi stykam się w tak różnych okolicznościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bilans wyjdzie in plus;) sami tworzymy swoją rzeczywistość więc im więcej pozytywów znajdziemy tym żyć będzie fajniej:) pozdrawiam Cię weekendowo!

      Usuń