czwartek, 21 listopada 2013

Babeczki

No i dałyśmy radę: Ziuta i ja poczyniłyśmy babeczki!  Udział Ziuty ograniczył się do zawziętego miętoszenia ciasta kruchego i lepienia z niego pomysłowych abstrakcji, ale ważne, że była frajda.  Zażyczyła sobie muzyczkę do pracy i w ten sposób miałyśmy podłogę kuchenną w rozciapcianych okruchach tłustego ciasta.  Ale radość małego chochlika pląsającego z ubabranymi łapkami i śpiewającego (prawie) po angielsku "Say my name..." - bezcenne:))
Mówiąc szczerze - smak samej babeczki jest, delikatnie mówiąc, dosyć trudny, za to krem (bita śmietana z mascarpone) jest pycha! No i wyglądają bardzo fajnie...
















2 komentarze:

  1. Zabawa przednia, a babeczki wyglądają fantastycznie! Skąd masz takie foremki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nie pamiętam... możliwe że z Lidla...:)

    OdpowiedzUsuń