sobota, 19 października 2013

Początki zawsze są trudne..

"Jesień przyszła - nie ma na to rady..."
A właśnie, że jest.  Tak siedziałam i siedziałam i zastanawiałam się jak sobie poradzić z doroczną jesienną depresją zbliżającą się wielkimi krokami.  Poczyniłam już pewne przygotowania: karnet na fitness - jest; parę nowych humorpoprawiających ciuchów - jest; witamina C (na przeziębienia) plus zestaw mikroelementów (na resztę) jest.  Ale ten niepokój wciąż spać nie dawał.  I nagle dziś - pomiędzy prażeniem kaszy jaglanej na placki dla Ziuty a gnieceniem ciasta drożdżowego na mini pizze dla wszystkich (ot takie nagłe sobotnie natchnienie, gdyż taka ze mnie bogini domowego ogniska jak z koziej dupy trąbka) oświecenie: a zrobię sobie bloga!  Właśnie przebrnęłam przez różnorakie szablony, czcionki, tła i takie tam a że cierpliwa nie jestem - ta dam: zapraszam wszystkich, którzy tu zabłądzili.  Niestety nie wiem o czym będę pisać.  Pewnie o wszystkim czyli o niczym.Nawet nie wiem czy nie skończy się na tym poście..?  Ale grunt, że MOŻE będzie mi to sprawiać przyjemność.  A zatem niniejszym koniec z przejmowaniem się pierdoletami.  Wstępuję na drogę hedonizmu: niech żyją chwilowe przyjemności!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz